Autor Wątek: Filmy wojenne, z nieco innego punktu widzenia. - opinie  (Przeczytany 130 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Philip79

  • L44
  • ***
  • Wiadomości: 71
  • Karma: +2/-0
Filmy wojenne, z nieco innego punktu widzenia. - opinie
« dnia: Kwiecień 01, 2018, 02:53:38 am »
Przypomniał mi sie pewien film, jest to wstrząsajacy dramat psychologiczny pt "Johny idzie na wojne". Ja po tym filmie musiałem przez chwile dojsc do siebie.  :036:
Nakręcony chyba juz po wojnie, opowiada o I wojnie światowej, a własciwie nie o wojnie tylko o chłopcu który został okropnie okaleczony i cudem przezył.
Podczas wybuchu, chłopak utracił obie ręce, nogi, a także cała twarz, łącznie z oczami, połowe mózgu, stracił także słuch. Został cudem odratowany, ale lekarze nie byli nawet w stanie stwierdzic czy on w ogóle kontaktuje, czy jego ruchy to wyłączne efekt pracy nerwów mózgu.
W konsekwencji lekarze uznali iż jest warzywem, a to była nieprawda, bo on normalnie funkcjonował.
Co prawda nie widział, nie słyszał, ale czuł dotyk i wyczuwał jak ktos np porusza sie po pokoju.
Tak przezył iles tam lat, na krańcu życia i smierci. Bo nie wiedział kiedy jest dzień, kiedy noc, a kiedy spi, lub ma wizję, że z kimś rozmawia. To wszystko mu sie rozmazywało.
W końcu jedna z pielęgniarek jakby wyczuła, że on kontaktuje, (bo fizycznie to był tylko kawałek kadłuba, z głową, był w stanie jedynie poruszac głową).
Ta pielegniarka po tylu latach wpadła na pomysł, aby napisac mu cos p[alcem na klatxe piersiowej, na co on zareagował, ale nie był w stanie przekazać, że on tak na prawdę kontaktuje. Postanowił, że przez kilka tygodni bedzie poruszał głową w alfabecie morsea i po jakimś czasie wreszcie ktos sie zorientował, ze on porusza głowa zbyt regularnie i w końcu zorientowali się że przekazuje wiadomość.
Po rozmowie z nim , zapytali czego potrzebuje... jedyne o co prosił to smierć.
Niestety nie zrobili tego i zostawili go jako obiekt badań.


Jako człek zrażony do granic "upadłości" moralnej, co do jakości współczesnego kina (szczególnie jeśli chodzi o kwestie związane z poprawnością polityczną i niesamowitym parciem na szkło autorów w kwestii pisania historii na nowo),
ostatnio jednak zdecydowałem sie przejżeć kilkanaście pozycji z ostatniej dekady.

Oczywiście filmem zrobionym pod względem realizmu, oraz montażu i autentyczności (mam tu na myśli elementytakie jak: dźwięk broni, lub silników maszyn), to stwierdzam, iż nadal na pozycji niekwestionowanego lidera pozostaje, nie młody już "Szeregowiec R."

Dalej, mamy film opluty już do granic możliwości ze wzgledu na fabułę i szeroko pojętą naiwność, czyli historia bohatera z niezniszczalną fryzurą i kurtką... mam tu na mysli B. "Pita" i filmu "Furia". Oczywiście trzeba mieć dużo cierpliwości aby wytrzymać do końca, oglądając sceny w stylu unicestwienia całej kompanii grenadierów pancernych SS, przez dzielną załogę uszkodzonego Shermana, stojącego na skrzyżowaniu w szczerym polu. (może dlatego im sie udało, że mieli Żyda, celowniczego).
W każdym razie takich bohaterskich czynów, ów załoga zaliczyła na swoje konto nie jedno.
No ale przynajmniej mielismy okazję pooglądac sobie, bardzo ładnie odrestaurowanego Shermana Firefly (chyba) z najlepszą aliancką armatą "17 funtówką". Chociaz do dzisiaj nie wiem czy to nie powinna w końcu być wersja  z wyposarzenia armii USA, czyli  tzw M4A3E8 (Easy Eight) z armatą 76.2. Nie wiem czy wizualnie dało sie odróżnić te armaty? Ale czołg zdecydowanie wygadał na brytyjski, gdyż oni uwielbiali przerabiać amerykański sprzęt.
No chyba, że na porzadku dziennym było kożystanie ze sprzętu USA przez brytoli i odwrotnie.
No ale juz sam nie wiem, a szukac nie chce mi sie takich rzeczy.
Natomiast przyznac trzeba iż dźwieki broni w filmie były na wysokim poziomie i  raczej autentyczne, bo dźwieku karabinu M2 czy działa 17funtowego cięzko pomylić z innymi.


Ostatnio też obejzałem Europejska produkcję, czyli głośną "Dunkierkę", która także została strasznie skrytykowana. Natomiast ja, po obejzeniu wcale nie dostałem nerwowej biegunki.

Zacznę np od całkowicie nieznaczacego elementu, na który zwróciło uwage moze ze 20% ogladających.
Proszę sie ze mnie nie smiać  :036:, ale chodzi mi o takie rzeczy, jak charakterystyczne dźwieki, które słychac będąc tylko wewnatrz kabiny, trzaski i świst nieszczelnej pleksowej owiewki hurricana. Albo takie trzaski kadłuba i charakterystyczne dźwieki poszycia, które słychać szczególnie podczas ściagania drążka, lub trzaski pocisków trafiajacych w poszycie. juz nie mówia o takiej oczywistości, że to chyba jeden z pierwszych filmów gdzie uwzględniono fakt iż nie słychać strzelających karabinów wrogiego samolotu, bo słychać jedynie takie chrakterystyczne trzaski pocisków trafiających w kadłub. I to co mnie najbardziej zaskoczyło, to zwrócenie uwagi twórców na te dźwieki trafianej maszyny, które były inne gdy pociski przeszywały owiewkę, czy przechodziły przez poszycie kadłuba, a nawet jak trafiały w płyte za plecami pilota, albo w metalowe elementy silnika i dźwieki rozszczelnionych przewodów z płynami, oraz dźwięki porozrywanych metalowych elementów w silniku.

Na prawdę zaskoczony byłem iż twórcy napracowali się, uwzględniając te detale.
Były takie dłuższe sceny z wnętrza kabiny podczas patrolu, gdzie było słychać chyba wszystkie elementy pracy maszyny, bo nie da się tego nakręcić umieszczając tak po prostu mikrofon we wnetrzu kabiny. To musiało byc nagrywane oddzielnie i później montowane jako całość.

Albo była taka scena gdzie grupka żołnierzy siedziała w kadłubie jakiegoś statku , który był ostrzeliwany przez snajpera i z dużą starannościa kręcono nawet dźwieki pocisków snajperskiego mausera, które przebijały poszycie kadłuba.

Takich detali było bardzo dużo w tym filmie, ale chyba najlepiej wyszły sceny pojedynków pilotów robione z wnetrza kabin. Nawet dźwieki silnika Me109 słyszane z wnetrza myśliwca.

Sam film był taki sobie, ale te dźwieki i realizm zrobiły na mnie wrażenie.


Był tez jeszcze taki film, chyba prod. estońskiej pt "1942" (ale nie jestem pewien bo nie mam pamieci do tytułów), gdzie też ciekawie było pokazane, co przeżywali żołnierze siedzący w okopach, oczekujacy ataków rosjan. Ich zmienny stan psychiczny i zachowanie.
Montaż tego filmu też był świetnie zrobiony. Zwróciłem uwagę na takie rzeczy jak podniszczone elementy umundurowania żołnierzy, którzy brudni, zaniedbani siedzieli na tych pozycjach widocznie juz dłuzszy czas. Nawet uwzględniony był stan ich zurzytej broni i podobne detale.


Jeśli ktos mógłby polecic podobne filmy bardzo chetnie bym obejżał


ps. przepraszam za ewentualne literówki... do tej pory nie potrafię sie poprawnie nauczyc pisac na dotykowych ekranach ze slownikami.
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 01, 2018, 03:10:56 am wysłana przez Philip79 »
Szukasz porządnej strategii?
Więc zanim wywalisz pieniądze w błoto, zobacz Gry Strategiczne, które polecam:
https://www.facebook.com/Gryzalecane/
https://polskowybacz.wordpress.com/

Offline Andres87

  • Global Moderator
  • L55 Rheinmetall 120 mm
  • *****
  • Wiadomości: 379
  • Karma: +4/-0
Odp: Filmy wojenne, z nieco innego punktu widzenia. - opinie
« Odpowiedź #1 dnia: Kwiecień 28, 2018, 15:47:55 pm »
Pewnie już dawno ktoś wspomniał o tym filmie " O jeden most za daleko"  :ger01:

Zawsze uważałem, że ta scena była bardzo dobrze zrobiona, przebija te "dzisiejsze" nowsze produkcje :

https://www.youtube.com/watch?v=giNu19c02vY

Jedynie sprzętu niemieckiego im trochę brakowało i musieli kombinować.
Wysłane z Atari 65XE za pomocą Klawiatury