Autor Wątek: DCS - Digital Combat Simulator  (Przeczytany 206575 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline John Cool

  • Administrator
  • Dzida laserowa
  • *****
  • Wiadomości: 1.820
  • Karma: +1/-0
DCS - Digital Combat Simulator
« dnia: Styczeń 07, 2012, 01:02:41 am »
Wprawdzie nasze Forum jest wybitnie czołgowe tym niemniej myślę że warto założyć temat sima... w którym defacto głównym przeciwnikiem są czołgi. Przy okazji może zrecenzujemy sobie jeden z nowszych produktów serii.

Oryginalny tekst pochodzi stąd.

DCS: Ka-50 Black Shark 2 / Чeрnaя Акула 2
Recenzja - pierwsze wrażenia


Kiedy w połowie listopada 2008 roku na rynek symulatorów trafił pierwszy tytuł z wysoko ocenianej serii Digital Combat Simulator opracowanej  przez  Eagle Dynamics oraz rozprowadzanej przez spółkę The Fighter Collection - Ka-50 Black Shark - a właściwie to Ka-50 Чeрnaя Акула gdyż wersja angielska trafiła do sprzedaży późnej, niewątpliwie wyznaczona została nowa nowa poprzeczka do bezprecedensowego poziomu w kwestii skomplikowania czy realizmu przyszłych symulatorów samolotów i śmigłowców wojskowych.

Fakt ten, poprzedzony jeszcze wprowadzeniem tzw. Advanced Flight Model pozwalającego na wymodelowanie z niespotykaną wcześniej dokładnością stosunkowo skomplikowaną aerodynamikę śmigłowca - w tym wypadku akurat  dość szczególnej konstrukcji, skończywszy zaś na dość wiernie odwzorowanym kompleksie nawigacyjno-bojowym PrNK-80 Rubikon / K-041, stacji celowniczej I-251 KAPK (Krugłosutocznyj Awtomaticzeskij Pricelnyj Kompleks) "Szkwał"  czy kompleksu nawigacyjnego ABRIS  to niezależnie od stosunku do ED i prowadzonej przez nią polityki nie pozwala to nie docenić tego imponującego osiągnięcia.


Poziom ten został jeszcze dodatkowo podwyższony o kolejny szczebelek przy okazji wydania drugiego produktu z serii - DCS: A-10C Warthog - kolejny benchmark jeśli chodzi o symulatory samolotów wojskowych, wprowadzając przy tym kolejny model fizyki lotu: AFM-2. Ale o tym napiszemy sobie może innym razem, dziś skupimy się na czymś innym, bliższym dziewiczemu i niewątpliwe flagowemu tytułowi serii.

Nomem omen nie dalej jak w ubiegłym roku tj. 2 listopada 2011 roku, niemalże po 3 latach do wydania pierwszego tytułu z serii DCS, dość niespodziewanie dla społeczności skupionej wokół sima - bo praktycznie nieomal bez jakichkolwiek poprzedzających zajawek - firma Eagle Dynamics oraz spółka-dystrybutor The Fighter Collection  wydała rozszerzenie tego symulatora - DCS: Ka-50 Black Shark 2 / Чeрnaя Акула 2. W ramach DCS: Black Shark 2 otrzymujemy dość znaczne rozszerzenie tytułu - począwszy od ulepszonej, dużo ładniejszej grafiki, HDR, dźwięków, poprzez rozszerzonego edytora misji, terenu działań, frakcji, skończywszy na nowym modelu kokpitu i cieniach oraz oczywiście poprawionych kampaniach.

Fakt ten okazał się o tyle doniosły i zaskakujący, że jednocześnie okazało się że upgrade jest... płatne - dokładnie $19.99 USD za upgrade starszej wersji ($39.99 USD za pełny produkt). Dokładnie też ta cecha produktu wywołała najgorętszą dyskusję - tylko na forum ED w pierwszy dzień nazbierało się tego chyba ze 25 stron w wątku informacyjnym dot. tytułu. Oczywiście nie mam zamiaru roztrząsać w tym miejscu polityki marketingowej prowadzonej przez ED - jak również tej informacyjnej, czy ona jest słuszna czy nie  i to czy mają prawo wydawać płatny update w postaci takich produktów (w zasadzie to ich święte prawo, ale to już osobna kwestia), ani to czy my powinniśmy oczekiwać update silnika sima za free według jakichś mglistych obietnic sprzed dwóch/trzech lat (nie powinniśmy i niewiele nam do tego tak naprawdę - ale to znowu osobna kwestia).

Dzisiaj... dzisiaj po prostu siądziemy sobie wygodnie w fotelu i tradycyjnie już - podelektujemy się najnowszym dzieckiem firmy Eagle Dynamics i co ono dla nas oferuje. Nie jest to może recenzja pierwszej świeżości bo od wydania minęły jakieś dwa miesiące, ale to nic nie szkodzi.

W każdym bądź razie - stało się. Nie dalej jak kilka dni temu dzięki namowie tow. dr Qrdla na system PayPal (tak wiem, jestem opóźniony),  z czego z miejsca chciałbym mu podziękować, korzystając z upustów sprzedaży, czy tam promocji, jak zwał tak zwał, obowiązujących w E-Shop'ie dystrybutoar The Fighter Collection bodajże do 9 stycznia, wysupłałem te $26.99 USD(wersja upgrade dla posiadaczy starszego sima - $12.99 USD) i stałem się posiadaczem oryginalnej kopii kolejnego wydania sima - wersji angielskiej DCS: Black Shark 2.0 zdiełanego przez firmę Eagle Dynamics. Nie ma na razie wersji dla użytkowników Steama, nie jestem pewien czy istnieje wersja box - ale kto wie, może i taka się za kilka miesięcy pojawi. Nawiasem mówiąc to w zasadzie drugi tytuł który zakupiłem tam online w wersji download - tyle że wcześniej korzystałem dzięki cudzej uprzejmości i jego karty kredytowej, za co również z miejsca mu dziękuję.


Klasyka gatunku - jedna z pierwszych kopii DCS: Ka-50 Black Shark w Polsce.

Długo się zastanawiałem czy nabyć wersję upgrade czy jednak full - po namyśle jednak zdecydowałem się już dopłacić do pełnej instalki. No cóż, moja kieszeń - moja strata. Dlaczego tak? Ano swego czasu, jak wydany został first-ever pierwszy tytuł z serii DCS, to stałem się posiadaczem jednej z kilku rosyjskojęzycznych kopii sprowadzonych zza granicy wschodniej dzięki uprzejmości i pomocy kilku osób w to zaangażowanych w ramach wspólnej akcji forumowej (szkoda że jak na dziś to ciężko znaleźć tu przykład podobnego zbiorowego zaangażowania, ale to już temat na jeszcze inną dyskusję). Z okazji wydania postanowiłem sobie sprawić faktycznie drugą, niezależną kopię tego sima i odciąć się od starszej kopii - tym bardziej że  wobec szeregu postu na forach ED o problemach z instalacją czy wykryciem wersji BS 1.0.2 wolałem tego na swojej skórze nie sprawdzać, podobnie jak ewentualnej niezgodności wersji językowych  - choć też to chyba trochę naciągana kwestia jako że te problemy jeszcze w "jedynce" praktycznie rozwiązano i nie powinny się przenosić na kolejne wersje rozwojowe simów z serii.

Po dokonaniu zakupu na stronce http://www.digitalcombatsimulator.com wygląda to praktycznie identycznie jak przy zakupie innych produktów seiii Digital Combat Simulator - w zakładce My purchases mamy dotychczas zrealizowane zamówienia + klucz aktywacyjny. W międzyczasie z jakiejś torrenciarni dość szybko zaciągnąłem kopię instalatora mieszczącą się w skromnych 4.67GB i voila, nowy rekin jest już na HDD! Aczkolwiek można też sobie zassać ze stronki z szeregu alternatywnych mirrorów - jak tam komu pasuje.

Proces instalacji przebiegł bez problemów, warto przy tym zauważyć że grę można spokojnie założyć do oddzielnego katalogu i nie gryzie się z poprzednią wersją sima w żaden sposób - spokojnie można sobie zrobić tak aby dwa Black Sharki w jednym domu stały - w końcu nie mam powodów aby usuwać BS 1.0.2 jako że sporo ludzi online w to gra, mi zaś jego egzystencja nie przeszkadza.

Po instalacji gry i kilku godzinach prób, zabawy itp. wypadałoby w zasadzie spisać kilka drobnych spostrzeżeń. Nie mam ochoty się dłużej rozpisywać więc będzie możliwie krótko.  Muszę powiedzieć że generalnie jestem bardzo zadowolony choć to też kwestia względna. Chciałbym przy tym zaznaczyć że opis bazuje już na wersji sima 1.1.1.1 gdzie kilka "issues" zostało poprawionych z wcześniejszej wersji rozszerzenia, będzie trochę tendencyjny i z pewnością nie wyczerpuje on tematu - więc do dzieła!



Pierwsze co się rzuca w oczy po uruchomieniu to nowy interfejs - w sumie czytelny i całkiem przyjemny, o podobnej prezencji jak w DCS: A-10C Warthog... może nawet za bardzo podobnej bo jednocześnie tutaj zaliczamy piewszą wpadkę - przynajmniej wg. mnie to wpadka - ano brak przyjemnej muzyki w tle z pierwszej części, za to uderzyły mnie w uszy kawałek z menu Guźca - uderzył po uszach bo ma on dużo większą głośność. Ale nie szkodzi, można temu zaradzić podmieniając dźwięki w katalogach gry. Część dodatków do Black Sharka 2 można znaleźć na stronce producenta w user files, filtrując ten bałagan po tytule gry, tak jak =&arrFilter_pf[filetype]=&arrFilter_pf[gameversion]=78&arrFilter_pf[filelang]=&arrFilter_CREATED_USER_NAME=&set_filter=Filter&set_filter=Y]tutaj.



Opcje niespecjalnie się różnią wobec pierwszej części, aczkolwiek są zorganizowane bardziej mod modłę nowego menu z Dzikiej Świni, na szczęście nie było też większej konieczności przy grzebaniu w profilu - aczkolwiek ja akurat nie mam takich problemów bo i co można więcej zrobić z czymś takim jak zabytek Saitek Cyborg Evo. W sumie nie mam więcej przypisanych niż 8-10 funkcji. W settingsach grafiki cieszy też w końcu możliwość ustawienia AA i Anizo, wcześniej - przynajmniej w mojej konfiguracji - musiałem takie ustawienia wymusić przez sterowniki karty graficznej, poza kontrolą aplikacji, tworząc pod grę odpowiednie profile.



Grafika - jest to pierwsza widoczna zmiana w tej wersji po uruchomieniu pierwszej lepszej misji z Instant Action - jest dużo lepsza niż w poprzedniej wersji i robi co najmniej takie samo wrażenie jak w A-10C. Odświeżenie grafiki w przypadku Kamowa jest in plus, przy włączeniu zarośli i trawy podczas niskiego latania daje to większe poczucie przestrzeni i nieco urozmaica teren - w dotychczas nam znanym środowisku DCS miejscami raczej dość jałowy jeśli chodzi o latanie śmigłowce (większości miłośników A-dziesiątek to zapewnie wisi), zatem poprawa na tym polu naprawdę cieszy. Ogólnie wszystko wygląda naprawdę ładnie, jeszcze bardziej tym samym ucieszą się na pewno maniacy HDRa i robienia sshotów. Osobiście z HDR nie korzystam - jakoś nie mogę się przyzwyczaić i tego nie włączam.



Interesująco ma się sprawa z warunkami nocnymi ... albo po zachodzie słońca / przed wschodem słońca - środowisko jest dużo ciemniejsze i mniej przyjazne niż w DCS: Black Shark 1.0.2. W misji "Kurier" na ten przykład aby odnaleźć UAZa z zapijaczonymi klientami to trzeba użyć i to na poważnie reflektora kierunkowego - inaczej może być ciężko.

Płynność działania i poziom FPSów jest według mnie zbliżony do tego z A-10C, na pewno da się zauważyć w związku z tym spadek wydajności w zestawieniu z BS 1.0.2, zwłaszcza jeśli ktoś akurat chce sobie pośmigać w Full HD ze wszystkimi detalami na high, oświetleniem i innymi bajerami. Mi akurat na i5-2500K, 8GB RAM i AMD Radeon HD serii 6800 chodzi dość sprawnie i nie narzekam, czasem może tylko mi coś przytnie jak zleci dużo towarzystwa i jest dużo eksplozji albo blisko miast w nocy jak jest oświetlenie na ziemi włączone - tym niemniej jakoś nie przeszkadza.
"No chłopcy, kończcie flaszkę i do domu. W nocy ognisko." Kapitan Stopczyk.

Offline John Cool

  • Administrator
  • Dzida laserowa
  • *****
  • Wiadomości: 1.820
  • Karma: +1/-0
Odp: DCS - Digital Combat Simulator
« Odpowiedź #1 dnia: Styczeń 07, 2012, 01:03:20 am »
[c.d.]

Z pewnością cieszy rozszerzony teren działania: oprócz tego co mieliśmy dotychczas - kosztem Krymu zyskując pełną Abchazję, północno-zachodnią Gruzję, oraz kawałek FR z Nalczykiem włącznie, dostaliśmy tereny Osetii Południowej - miejsce konfliktu zbrojnego z 2008 roku, Gruzji - Tbilisi i bazy lotnicze wokół tego regionu (m.in. w Wazani) oraz co interesujące - nie pogardzono dalszymi fragmentami Federacji Rosyjskiej - Biesłan, Władykaukaz, nawet wielką bazę lotniczą w Mozdoku, dawną bazę bombowców strategicznych - a poźniej miejsce wypadowe rosyjskiej frontowej awiacji do nalotów na Czeczenię w latach 1994-1996 oraz 1999-2000 i wszystkie inne operacje przeprowadzone w tamtej części świata, zatem na upartego to mamy miejsca nawet ocierające się już o konlflikt w Czeczenii.





Oczywiście otrzymaliśmy również kolejną wersję Mission Editor z nowymi jednostkami, nowymi skryptami i triggerami. Cieszą też nowe AI i modele śmigłowców - na przykład Mi-8MT, wprawdzie tutaj robiące jedynie za tło misji/kampanii, aczkolwiek dobre i to. Jako pokłosie po DCS: A-10C Warthog  w edytorze misji otrzymaliśmy możliwość wstawienia pozycji Bullseye - o tyle osobliwy pomysł że o ile po stronie Blue i USA jest to poprawne jak najbardziej, o tyle jeśli stronę Red rozpatrywać jako Rosję i innych to już bym dyskutował - im bowiem koncepcja Bullseye oraz Broadcasting Control jest obca i mają inną doktrynę dowodzenia lotnictwem - stąd też nie rozumiem po co akurat czerwone oczko na mapie ale to już też temat na inną okazję.

Mamy też nowe frakcje - Osetię Południową oraz Abchazję, co na pewno urozmaici tło symulatora i da jakieś tam kolejne możliwości dla mission designerów. Oprócz tego mamy oczywiście oddziedziczony z DCS: A-10C Warthog moduł Mission Generator.



Kolejny przyjemny dodatek z tym związany otrzymujemy w postaci misji - nie jest ich zbyt wiele ale są. Jest też nowa kampania - Operation Miedwiediew II, oscylująca wokół wydarzeń już po konflikcie z 2008 roku - ale jak można się domyśleć, jest to powtórka z rozgrywki i mamy zanieść bratnią pomoc narodowi osetyjskiemu, wybijając jednocześnie Gruzinom z głowy inwazje i wchłonięcie separatystycznych republik. Cieszy również obecność wszystkich poprzednich misji i kampanii z poprzedniej wersji - włączając w to również flagowe kampanie - Komandirowka oraz Georgian Oil War, które zapewne musiały zostać poddane niezbędnym przeróbkom aby udało się je uruchomić na BS 2 - gdyż jak dobrze pamiętamy - przenoszenie tracków i misji pomiędzy różnymi wersjami gry to generalnie nie był najlepszy pomysł.
 
Należy też dodać że Menu Instant Action obecnie też jest już rozwijane i jest tam kilka szybkich misji do wyboru + suchy ramp start, jak ktoś chce sobie poćwiczyć. Tu mały zgrzyt bo po uruchomieniu ramp startu, włączenia zasilania maszyny... włączam sobie test informatora głosowego Ałmaz (RI-65, popularna "Nadia") i...



... no żesz [chcesz w kolano?], myślałem że coś mnie trafi. Zamiast uroczej "Nadii" wstawić mi tego paszteta - "Betty" - kurę domową drącą do mnie ryja to już jest z leksza przegięcie. Na szczęście można temu zaradzić analogicznie jak parę akapitów wyżej, podmieniając odpowiednie pliki w katalogach gry. Kolejny minus to kompletny brak rosyjskich dialogów, ale da się analogicznie temu zaradzić. Przy czym z tego co wiem deweloperzy wstawili angielskie dialogi i komunikaty Ekran-3M na specjalną prośbę community które przedkładało ją nad rosyjską - w BS 1.0.2 domyślnie była rosyjska "Nadia" dla odmiany o ile pamiętam (sic!).
"No chłopcy, kończcie flaszkę i do domu. W nocy ognisko." Kapitan Stopczyk.

Offline John Cool

  • Administrator
  • Dzida laserowa
  • *****
  • Wiadomości: 1.820
  • Karma: +1/-0
Odp: DCS - Digital Combat Simulator
« Odpowiedź #2 dnia: Styczeń 07, 2012, 01:03:46 am »
[c.d.]

Skoro już jesteśmy w kokpicie Kamowa - ten który otrzymujemy to jest zupełnie nowy model, z dynamicznym oświetleniem i cieniowaniem - nie pamiętam już czyjego autorstwa.

Jednak oprócz różnic w silniku graficznym - tekstur, oświetlenia, terenu, modeli kokpitu i sprzętu, rzuca się również nowe udźwiękowanie - przede wszystkim nowy dźwięk silników i wirnika. Ale również jest dużo smaczków - uruchamiając na przykład przy ramp starcie pompy paliwowe da się jakieś klaknięcie i odpalenie agregatu - wcześniej tego nie było. Nie jestem może specjalnie audiofilem by wszystko wychwycić ale jak widać są różnice.

Jeśli chodzi o samą rozgrywkę i sam lot to dużo się nie zmieniło, aczkolwiek z tego co wiem były nanoszone jakieś korekty na aerodynamikę wirnika i inne takie, aczkolwiek niespecjalnie odczułem zmiany podczas lotu przyznam szczerze. AI członków naszego Zwieno tj. skrzydłowych wydaje się lepsze, lepiej reagują na nasze poczynania, mając też zdecydowanie mniej tendencji samobójczych... aczkolwiek to też zależy w dużej mierze od tego jakie zadanie im przydzielimy.

W eterze skrzydłowy jest znacznie bardziej gadatliwy, dzielnie identyfikując wozy bojowe i inne zagrożenia, jak również o podjętych przez siebie akcjach... czy obronie przed nadlatującym pociskiem rakietowym. Spore zmiany dotknęły zresztą trybu komunikacji radiowej. Teraz, żeby pogadać z ATC trzeba wklepać częstotliwość lotniska, ponieważ jednak nie dysponujemy CDU / EGI jak w przypadku A-10C, trzeba ją znać, ewentualnie odnaleźć dane lotniska w ABRISie (aczkolwiek nie wydaje mi się aby tam były częstotliwości radiowe). W misjach jednostki komunikują się ze sobą na różnych kanałach łączności i jeśli chcemy sobie posłuchać - albo wydać im jakieś polecenie, musimy przestawić częstotliwość na radiostacji R-800L1/L2. Nowe menu, podobnie jak w Guźcu, informuje również o tym jaki typ radiostacji właśnie wybraliśmy na przełączniku. Szkoda tylko że najwyraźniej nie uzupełniono w tej kwestii manuala, na co też były skargi na forum ED.



W kwestii wrogiego AI również zaszły zmiany: teraz reagują znacznie szybciej, są w stanie szybciej wykryć nasz helikopter, nie mówiąc już o poprawie ich celności. Po zaatakowaniu i porażeniu kilku jednostek w kolumnie pozostałe wozy nie kontynuują marszu w kupie na pewną śmierć, próbując się rozproszyć i obrać pozycje obronne podczas ataku - co akurat może być dość upierdliwe w urozmaiconym terenie i może utrudnić ich wykrycie.

Doszedł też jeszcze jeden szczególny przeciwnik - czołgi T-72B oraz T-80U dostały w środowisku sima jeszcze jedno uzbrojenie: kompleks 9K119 PRTK "Reflex" (ПТРК Рефлекс) z pociskami ppanc. 9M119 kierowanymi półautomatycznie w kodowanej wiązce laserowej, odpalanymi z z działa czołgowego (jego ładowanie jest podobne jak klasycznych pocisków) o zasięgu ~4500 metrów i prędkości dochodzącej do ~1400km/h. Wydłużają one znacznie ręce głównemu przeciwnikowi który podlega zwalczaniu - czołgom i są one wbrew pozorom dość niebezpieczne przeciwko śmigłowcom.

Wiele innych systemów uzbrojenia i parametry taktyczno-techniczne wielu jednostek uległo poprawie, ale szkoda się chyba szerzej na ten temat rozpisywać.



Jak się teraz mają sprawy z trybem Multiplayer i kompatybilnością z DCS: A-10C Warthog to niestety nie sprawdzałem. Ale myślę że będzie niejedna okazja żeby to zrobiło wielu z Was.

Na sam koniec należy dość solidnie podkreślić - ostatnio wydany tytuł Black Shark 2 to z całą pewnością nie jest jakiś tam kolejny patch z kilkoma drobnymi ficzerami lub kilkunastoma fixami jakiś mniejszych lub większych bugów. Jest to raczej solidne upgrade, rozbudowujące dawnego Black Sharka 1.0/1.0.2 do standardu reprezentowanego przez aktualny silnik na jakim zbudowany jest obecnie dystrybuowany główny tytuł z tej serii - DCS: A-10C Warthog. Jest to po prostu nowa odświeżona wersja dziewiczego, flagowego produktu całej serii, która dla posiadaczy pierwszej edycji jest sprzedawana jako upgrade.



Ogólna konkluzja jest taka - moim zdaniem pomimo kilku drobnych zgrytów, może i zbyt wysokiej ceny, warto kupić. Z czystym sumieniem można polecić tytuł osobom, które nigdy wcześniej nie miały do czynienia z Ka-50 Black Shark, dopiero teraz planując zabawę i zakup sima. Przy zmianach w architekturze sima w zasadzie mogą na dzień dzisiejszy spokojnie zakupić DCS: Black Shark 2 i zapomnieć o starych wersjach rekina - zapomnieć także z tego względu że starsza wersja BS 1.0.2 nie będzie upgradowana i jej posiadacze nie mogą liczyć już na dalszy support swojej wersji. Nie jest to zresztą może aż tak dziwne wobec głębokich zmian w architekturze sima i że cały silnik serii poszedł do przodu - chyba aż za bardzo do przodu. Trudno przy tym myślę komukolwiek powiedzieć jak to się ma do stanu faktycznego - ale najprawdopodobniej doprowadzenie Rekina do standardu reprezentowanego przez Guźca wymagało na tyle znacznego nakładu - zapewne z ograniczeń architektury silnika - tylko teoretycznie tego samego, jednak wielokrotnie ulepszanego w ciągu lat - a to akurat ciężko przeskoczyć. Tym bardziej że Wags pisał, że starają się zintegrować serię w jeden produkt, ale wymaga to wiele pracy.

W każdym razie - mimo kilku drobnnych "issues" wstępnie jestem zadowolony i zauważone zmiany w środkowisku symulatora, ogólnie mało zresztą zaskakujące jeśli się dobrze zna DCS: A-10C Warthog, jak najbardziej mi pasują.
"No chłopcy, kończcie flaszkę i do domu. W nocy ognisko." Kapitan Stopczyk.

Offline zaratustra

  • =OPS= Leader / GG: 2250882
  • Administrator
  • Dzida laserowa
  • *****
  • Wiadomości: 2.058
  • Karma: +2/-0
Odp: DCS - Digital Combat Simulator
« Odpowiedź #3 dnia: Styczeń 07, 2012, 12:03:45 pm »
Recenzja na bardzo przyzwoitym poziomie. Dziękujemy i wielkie brawa dla Kulki. Oczywiście każdy czołgista reaguje na śmigłowiec jak kot na mysz, więc warto wiedzieć co taka mysz potrafi.
Jeśli chodzi o zakup, to też mnie korci upgrade... potem bym wyjął swoją świńską pałę i jechane  :banan.

Tako rzecze,
Zaratustra

Offline John Cool

  • Administrator
  • Dzida laserowa
  • *****
  • Wiadomości: 1.820
  • Karma: +1/-0
Odp: DCS - Digital Combat Simulator
« Odpowiedź #4 dnia: Styczeń 07, 2012, 12:14:04 pm »
No to wypada wstawić jeszcze jedną recencję starej wersji produktu, sprzed trzech lat, więc można powiedzieć ze stare ale jare. Warto pamiętać że to recenzja jednej z pierwszych kopii symulatora serii DCS w Polsce, na długo przed wydaniem gry w wersji angielskojęzycznej.

Oryginalny tekst pochodzi stąd, jego nieco poprawiona wersja jest na yoyosims.pl.


DCS: Ka-50 Чeрnaя Акула
Pierwsze wrażenia



Miło mi zawiadomić że stałem się nareszcie posiadaczem oryginalnej kopii najnowszego dziecka firmy Eagle Dynamics - rosyjskojęzycznej wersji pierwszej odsłony symulatora Digital Combat Simulation: Ka-50 Ka-50 Чeрnaя Акула. Płytkę odebrałem dzisiaj dzięki uprzejmości i fatydze Kivi z forum DCS oraz jego brata (że o osobach pośredniczących nie wspomnę - Ci wiedzą o kim mowa). W każdym razie wszystkim którzy pomogli mi pozyskać od naszych wschodnich sąsiadów kopię tego długo wyczekiwanego produktu, chciałbym tu i z tego miejsca serdecznie podziękować.



Po instalacji i kilku godzinach prób, zabawy itp. wypadałoby spisać kilka wstępnych spostrzeżeń. Muszę powiedzieć, że sporo czasu czekałem na ten produkt i generalnie jestem bardzo zadowolony. FPSy, wbrew wcześniejszym obawom, całkiem przyjazne. Tuż nad ziemią, przy małej zadymie(kilkudziesięciu pojazdach i kilkunastu aparatach latających) i kilku rakietach w powietrzu trzymały poziom 30-35. Tym niemniej na dyskusję i marudzenie o technikaliach będzie jeszcze czas... więc może lepiej na razie zostawmy ten temat. Przejdźmy zatem do bardziej wysublimowanych wrażeń estetycznych.



Na początek teatr działań: kosztem Krymu zyskaliśmy pełną Abchazję, północno-zachodnią Gruzję, republikę Czerkiesko-Ignuską (sic!) oraz kawałek FR do miasta Nalczyk włącznie. Na mapie widzimy również miejscowości które obiły się nam o uszy z ostatniego konfliktu w Płd. Osetii (na mapie niestety jej nie ma) i Gruzji: Senaki, Poti, krainy geograficzne: wąwóz Kodori itp. Osobiście zmiana mnie cieszy, tym bardziej jak sobie uświadomiłem że od ostatnich dwóch lat pogrywając w Flaming Cliffs prawie w ogóle nad Krymem ani morzem Azowskim nie latałem.

W pierwszych nieśmiałych próbach opanowania maszyny z niemałym zdziwieniem stwierdziłem że... mimo posiadania pewnych podstaw teoretycznych to g...no za przeproszeniem wiem na temat pilotażu wiropłatów. Wskutek tego pierwsze próby opanowania maszyny kosztowały mnie nieco wysiłku i kilka rozbitych śmigłowców. Gdybym w centrum doskonalenia pilotażu śmigłowców w Torżoku odnotował podobne wyniki w trakcie szkolenia, niechybnie bym dłubał z nudów połamaną motyką wiecznie zmarzniętą glebę w ośrodku wypoczynkowym na Nowej Ziemi, wypluwając w dłoń przeżarte szkorbutem własne zęby.

Po kilkudziesięciu minutach prób, nie wnikając już w kompromitujące szczegóły, udało mi się zapanować nad maszyną. Po włączeniu automatyki, SAU, stabilizacji kanałów nachylenia, pochylenia, kursu (wysokości niekiedy też, ale to jeszcze bardziej przydaje się w zawisie) pilotaż maszyny staje się wręcz bajeczny. Po raz pierwszy w życiu poczułem również przemożną potrzebę posiadania pedałów (bez "ciekawych" skojarzeń proszę). Ich użycie, wraz z dźwigniami skoku ogólnego i cyklicznego, po nabraniu pewnych nawyków z pewnością ułatwi znacznie pilotaż maszyny. Klawisze X/Z w moim przypadku robiące za ster kierunku niestety nie są tu zbyt precyzyjne.

Kokpit oczywiście zgodnie z zapowiedzią w pełni trójwymiarowy, elegancki, klikany. Zabawa przyciskami w kokpicie i 4 trybami operowania wycieraczką (niezależnie czy jest ku temu rzeczywista potrzeba) niewątpliwie daje ogromną radochę, dla mnie osobiście większą niż w Falconie... oczywiście m.in. z tego względu że ustrojstwa opisane są po ichniemu. Największe wrażenie robi wymodelowanie rzeczywistej kolimacji wskaźnika przeziernego IŁS - naprawdę niesamowicie jest pokiwać sobie główką i popatrzeć jak część informacji, zależnie od kąta w jakim się spogląda, znika za obramowaniem szkła na które zwykle następuje rzutowanie. Oczywiście można się bawić do woli pokrętłem jasności i kolorystyki (dwie nastawy dzień/noc). Obecna jest przy tym jedynie słuszna siateczka(TM) trybu SETKA. Ciekawa rzecz (a być może tzw. "easter egg" umieszczony przez programistów) następuje po wciśnięciu przycisku TEST - przy reserowaniu IŁSa pojawia się na wskaźniku napis EAGLE DYNAMICS. Można domniemywać że to mały żart ze strony zespołu.

Na uwagę zasługuje dokładnie odwzorowana fizyka lotu. W pilotażu Ka-50 radzę ściśle trzymać się ograniczeń nałożonych na ten śmigłowiec, bo przy wykonywaniu gwałtownych i dynamicznych manewrów w pewnym położeniu maszyny oraz zakresie prędkości można skrócić sobie skrócić łopaty obu wirników :) Podwójny wirnik współosiowy i reduktor niewątpliwie zapewnia dobre wykorzystanie drzemiącego w maszynie zapasu mocy dwóch silników turbowałowych Isotowa. Niesamowicie jest tutaj odwzorowane zjawisko tzw. aerodynamicznego sklejenia łopat. Występuje ono z wielu przyczyn, jedną z nich jest na pewno szczególna w śmigłowcach Kamowa mała sztywność konstrukcji łopat. Udało mi się pod tym względem powtórzyć wypadek z czerwca 1998 roku protoypu śmigłowca Ka-50 nr burtowego '18' pilotowanego przez generała majora pil. Borysa Worobiewa (de facto dowódca ośrodka w Torżoku i jeden z najlepszych pilotów śmigłowców w FR). Generał Worobiew zapodał serię gwałtownych manewrów w których znacznie przekroczył dopuszczalne parametry lotu. Efekt był łatwy do przewidzenia - pilot nieco skrócił łopaty wirnika swojej maszyny, ktora runęła na ziemię (przy okazji zabijając Worobiewa który nie zdołał skorzystać z systemu ratunkowego K-37). Nawiasem mówiąc podobny przebieg miał wypadek W-80 nr '010' w roku 1986.

Sprawdziłem przy tym kilka misji treningowych. Zrealizowane są w podobnej konwencji jak w starym Flaming Cliffs, tym niemniej jest zdecydowanie lepiej. Tekst lektora "Zdrastwujtie tawarisz kursant" powala na kolana. I choć z gadki instruktora z racji mojej żenującej znajomości języka naszych wschodnik sąsiadów rozumiałem piąte przez dziesiąte, to wygląda na to iż mnóstwo rzeczy związanych z pilotażem, nawigacją, użyciem uzbrojenia etc. wyjaśnianych jest od początku i całkiem łopatologicznie.

Włączyłem Instant Action (oczywiście ustawienia full real) aby postrzelać sobie do bewupów, BTRów i ciężarówek. W defaultowej misji wraz ze skrzydłowym pojawiliśmy się kilka km od wioski, skrytej za niewielkim wzniesieniem. Zasiadłem oczywiście za sterami jedynie słusznego oliwkowozielonego egzemplarza Czarnej Akuły nr '25' i razem z drugą maszyną przystąpiliśmy do pracy. Podlecieliśmy nieco do grzbietu wzgórza, na odległość mniej więcej 5 km od pierwszych zabudowań i zawisnęliśmy. Ponieważ nieco wcześniej rozgryzłem już nieco operowanie uzbrojeniem i systemem I-256W Szkwał, także przebieg wypadków łatwo przewidzieć. Po wydaniu szeregu instrukcji skrzydłowemu aktywowałem Szkwała. Zawczasu na panelu sterowania UW-26 aktywowałem oba wyrzutniki - tak "just in case", jakby nagle zrobiło się bardzo ciepło. Przy spoglądaniu co rusz na IT-23 oraz mapkę w ABRISie, nietrudno było wypatrzeć pierwsze, niczego jeszcze nieświadome ofiary. Po aktywacji podświetlacza laserowego Priczał dalsze czynności nastąpiły już niemal odruchowo: odchylenie osłony przełącznika, przejście z trybu dalmierza do podświetlania, ustawienie trybu kodowania wiązki, rodzaju celu, odbezpieczeniu włącznika Master Arm... Wybór jedynie słusznego uzbrojenia (w tym wypadku Wicherek) i czekamy na autoryzację odpalenia.... 5.. 4.... 3... 2... 1... Trzymam wiązkę na celu i zapala się wreszcie na wskaźniku sakramentna literka 'C' (ON GATOW) i odpaliłem pierwszy pocisk. Chwilę później mój boczny melduje o tym samym - słyszę w słuchawkach "Podgotowka... Pusk rakiety!". Chwila niecierpliwego oczekiwania... 3...2.. 1... bezpośrednie trafienie zatrzymuje krążącego na przedpolu bewupa. Przy poszukiwaniu drugiego celu Priczałowi zrobiło się nieco ciepło... znikła autoryzacja i zapaliła się 'PAUZA'... więc cierpliwie poczekałem na schłodzenie i ponowne przygotowanie urządzenia. Miły detal... a cieszy. W międzyczasie mój skrzydłowy po trafieniu swojego celu uzewnętrznił się wykrzykując do interkomu "Ciel porażenija!". Wkrótce naszły mi kolejne ofiary - ZU-23-2M oraz KTO typu BTR-80. Boczny, mimo że durne AI, również nie próżnował i porobił trochę wykopków... najspokojniej w świecie wisząc jakieś 300 metrów na prawo ode mnie. Jednym słowem charosznaja rabota, nawet datalink był zbędny.

Postanowiłem wypróbować npry, podleciałem więc bliżej wioseczki aby się rozejrzeć. Kilku narwanych Gruzinów zaczęło prać do mnie z broni osobistej AKMów, AK-74 lub czegoś podobnego. Chwilę później usłyszałem nieprzyjemny hałas... zupełnie jakby ktoś wysypał groch na cienką metalową blachę... Co to, to nie mości Panowie! Porysowanie mi karoserii to już czysty SKANDAL. Salwa kilkunastu S-8 przykryła miejsce które Ci Panowie byli uprzejmi sobie bezceremonialnie zajmować i delikatnie ujmując... uświadomiła im ich błąd. Mogli przecież siedzieć cicho to najprawdopdobniej bym ich przeoczył. Po tych zajściach z drugiej strony nadleciała wspomniana para Mi-24W i zrobiła porządku od północnej strony miejscowości. Ogólnie posprzątane i można zabierać bambetle z powrotem na lądowisko śmigłowców.

Kilka drobnych uwag. System Szkwał jest niewątpliwie dużo dokładniej wymodelowany niż ten który dotychczas obsługiwaliśmy w Su-25T. Ze zdziwieniem dostrzegłem brak magnifikacji 1x - dostępne są tylko dwa tryby: 7x oraz 23x. Inna sprawa że to w zupełności wystarcza - bowiem ze śmigłowca na powiększeniu optycznym 1x pewnie i tak nie widać wiele więcej niż z kabiny. Chłodzenie urządzenia rozwiązano dużo lepiej - automat sam załącza i odłącza dalmierz/podświetlacz laserowy. Opcji śledzenia celu do wyboru do koloru - cele ruchome, latające, zbliżające się i oddalające... można stosować zarówno oddzielnie jak i łącznie.

Ciekawie zachowuje się tu również wyrzutnia APU-6 - jest ona sprzężona w osi wertykalnej z systemem celowniczym i podczas celowania skierowuje się w kierunku emisji wiązki. Wyraźnie widać jak się kiwa w górę i w dół. Co więcej - system celowniczy w przypadku rakiet systemu Wichr wymaga w chwili odpalenia trzymania maszyny oraz wiązki idealnie w kierunku celu. Powoduje to system naprowadzania Wichra - jest to bowiem rakietka kierowana w wiązce lasera, a cóż, jak sami wiemy, prowadzenie w wiązce laserowej, jak i prowadzenie w wiązce radiowej to najdziksze metody kierowania rakietą, która zwykła być "uwiązana" sztywno do wiązki - nie widzi zatem celu jak ma to miejsce w pociskach naprowadzanych na obite impulsy lasera a jest prowadzona w wiązce pierwotnej. Jest to szczególnie ważne przy odpaleniu - przy niedotrzymaniu tego warunku rakieta może zgubić wiązkę. Przypomina to niewątpliwie trochę prowadzenie ślepego za rękę przez przejście dla pieszych. Tym niemniej pocieszające jest to że wszelkie niekorzystne efekty które dały się zaobserwować przy odpaleniu z Su-25T (rakieta rzucana jest wiatrem i turbulencjami, co chwile wylatuje z wiązki prowadzącej i do niej wraca, a jeszcze trzeba dodać że w przypadku Su-25T nosiciel jeszcze zasuwa ponad 600 km/h)... tutaj prawie zanikają - zwłaszcza jak śmigłowiec jest w zawisie a cel się porusza wolno lub wcale. Przy odpowiedniej wprawie w obsłudze systemu celowniczego można pociski dozować w sztukach, z precyzją do 1 metra, tym bardziej że stacja celownicza jest w stanie realizować automatyczne śledzenie celu lub wycinka celu. Dobre rezultaty uzyskuje się nawet podczas celowania w czasie lotu z konkretną prędkością - skoro jakoś radził sobie z tym poczciwy ropuch to czemu i nie śmigłowiec bojowy.

Proszę zauważyć że to ograniczenie nie dotyczy rakiety H-25MŁ - jej głowica 24N1 pozwala bowiem na naprowadzanie pocisku na światło odbite od celu - więc nie jest na sztywno "uwiązana" do lasera jak Wicher.

AI Twojego skrzydłowego i innych śmigłowców stoi na zauważalnie wyższym poziomie. Maszyny przed atakiem i odpaleniem ppk zawisają, poza tym wykonują manewry unikowe i przeciwrakietowe. Do wielu elementów można się oczywiście przyczepić, jednak - trzeba to przyznać - jest dużo lepiej niż w poczciwym FC, gdzie śmigłowce w ogniu opl spadały jak kuropatwy, w zasadzie niezależnie od typu. W tej samej misji ja + skrzydłowy na Ka-50 oraz dwa Mi-24W dosłownie rozniosły rozlokowaną w wiosce gruzińską kompanię zmechanizowaną + kilka Igieł i ZU-23-2, oczywiście nie ponosząc żadnych strat.

Pojazdy naziemne wbrew pozorom i na przekór powszechnemu wyobrażeniu też nie bardzo mają chęci ginąć od razu. Jeśli pojawisz się jak spod ziemi tuż nad kolumną wozów opancerznych to te ostatnie będą próbowały za wszelką cenę wzbogacić twoje wrażenia estetyczne oraz podnieść żyłkę adrenaliny. BTRy będą prały do Ciebie z 14.5mm KWPT, BMP-2 z armatek 30mm a czołgi T-72B z wkmów typu NSW na stanowisku strzeleckim na wieży. Jeden z BMP-1 miał nawet czelność odpalić w moim kierunku ppk typu "Malutka" lol... oczywiście przy jej żenującej prędkości lotu (wobec celu powietrznego) rzędu nie więcej niż 300-350m/s skutek jest zazwyczaj raczej mizerny... tym niemniej czasami możesz się bardzo zdziwić, w szczególności jeśli właśnie jesteś w zawisie. Otrzymanie bezpośredniego trafienia takim ciężkim gongiem robi nawet na Rekinie piorunujące wrażenie.

Może być również trochę mniej ciekawie jeśli uprzednio przegapi się fakt że w konwoju jedzie sobie bezczelnie Szyłka... albo ZU-23-2M na Zile zamiast plandeki... bardzo często one reagują pierwsze i naprawdę można się lekko przejechać i spotkać się w powietrzu ze ścianą z pocisków kalibru 23-30mm o makabrycznej masie salwy sekundowej którą... no nie oszukujmy się, ale raczej nie jest w stanie przetrzymać jakikolwiek mosolot.

[c.d.n]
"No chłopcy, kończcie flaszkę i do domu. W nocy ognisko." Kapitan Stopczyk.

Offline John Cool

  • Administrator
  • Dzida laserowa
  • *****
  • Wiadomości: 1.820
  • Karma: +1/-0
Odp: DCS - Digital Combat Simulator
« Odpowiedź #5 dnia: Styczeń 07, 2012, 12:14:16 pm »
Uzbrojenie maszyny... jak dla mnie istna bajka. O poczciwych "wicherkach" już wspomniałem. Pokładowe uzbrojenie artyleryjskie - zaadoptowane z BWP-2 działko automatyczne 2A42 to istna armata, strzelająca prawdziwym kasztanem 30mm, podobnym gabarytowo do tych którymi są zasilane GAU-8A i GSz-30-2. Mi osobiście zupełnie nie przeszkadzają ograniczenia kątowe (rażenie tylko prawej sfery i na wprost). Działo bije aż miło już z 3.5 km, a pojazdy opancerzone do klasy syfiastego BMP-1 czy nawet M2 Bradley włącznie mają po prostu przerąbane (jeśli się trafi). Działko można sprzężyć z NWU (nahełmowy dystrybutor celów), dalmierzem laserowym do dokładniejszego celowania oraz Szkwałem. Armatkę możemy sobie uzupełnić również gunpodami UPK-23-250 z działkami kalibru 23mm, również nie pozostawiającymi żadnych niedomówień.

Jeśli chodzi o zestaw nprów to praktycznie do wyboru do koloru. Od S-8 poczynając na cięższych 120mm S-13 o sile rażenia porównywalnej z pociskami artlerii rakietowej Grad kończąc, zostawiających na odbiorcy piorunujące wrażenie. Celowanie npr'ami odbywa się zarówno wg. zwykłego wylicznika, jak i można również skorzystać dla większej dokładności z emitera impuslów świetlnych lasera, pracującego w trybie dalmierza.

Ciekawym rodzajem uzbrojenia są niewątpliwie zasobniki KMGU-2 (przydatne do ułańskich szarż nad kolumną) jak i bomby klasyczne o wagomiarach 250-500 kg. Niestety jeszcze nie zdołałem wypróbować trybów ani taktyki ich zrzucania, tym niemniej zrzucenie zestawu czterech FAB-500M62 z pewnością nie zostawia adresatowi żadnych niedomówień. Może coś przeoczyłem, ale wydaje mi się że w zestawi uzbrojenia dostępne są wyłącznie FABy.

Niewątpliwą ciekawostką w systemie uzbrojenia jest pocisk H-25MŁ, o zasięgu ledwie 8-10 km przy odpaleniu z wiertolietu, naprowadzany na odbite od celu światło lasera. Rakieta waży ponad 450 kg, mając przeszło 90 kg głowicę i zapewnia sporą dawkę adrenaliny nie tylko adresatowi tej niezwykłej przesyłki... ale również nosicielowi. Po odpaleniu pierwszej rakiety w zawisie (sic! - wierzcie, to był naprawdę debilny pomysł) pomyślałem przez chwilę że rozbiję maszynę - strumień gazów wylotowych obu silników rakietowych rzucił śmigłowcem silnie na bok... a dym i ognień przysłonił mi na chwilę cały świat. W zasadzie to trzeba też zauważyć że gazy wylotowe z silnika tej rakiety nie są tu większym problemem (może poza ew. groźbą zassania ich do własnych silników i spadkiem mocy) a raczej bardzo gwałtowna w przypadku śmigłowca zmiana środka ciężkości. A trzeba też pamiętać że zrzucamy z siebie ponad 400kg balast, który był uczepiony coś ponad 2 metry od środka ciężkości. Tym niemniej idzie się przyzwyczaić. Już drugie odpalenie nastąpiło podczas lotu z prędkością 220 km/h i pocisk pognał prosto przed siebie w kierunku celu a wydzielony gęsty dym wkrótce się rozwiał.

Warto przy tym wspomnieć że tak między Bogiem a prawdą to pocisk H-25MŁ nie jest standardowym uzbrojeniem śmigłowców Ka-50/Ka-52 i nie był nigdy na poważnie integrowany z systemem uzbrojenia - choć Kamowy często były z nim pokazywane na wystawach. Można przypuszczać że firma ED dodała ten pocisk z chęcią urozmaicenia zestawu uzbrojenia które, powiedzmy sobie szczerze - w śmigłowcach, w zestawieniu z klasycznymi samolotami bojowymi, uzbrojenie na dobrą sprawę - choć jak wynika z powyższego peanu stosunkowo silne, jest jednak dość monotonne i zwykle ogranicza się do określonego typu ppk, nprów oraz działka. Nie inaczej jest w Kamowie.

Dość interesujący jawi się w Ka-50 system ostrzeżeń przed zagrożeniami. Dopiero w tej misji namacalnie dotarło do mnie że ten śmigłowiec... nie ma systemu RWR (Beriozy... a najlepiej Pastela.. ech, marzenie) a właściwie system MAWS (Missile Approcach Warning System) w postaci laserowego układu ostrzegającego L-140 Otklik. Początkowo byłem lekko zawiedziony, utrzymując że może i nie będę się zmagał z Bukami, Patriotami i S-300... To jednak przeciwko SNR systemów Tor albo Osa byłoby to przydatne urządzenie - choćby po to aby ostrzec przed opromieniowaniem radiolokacyjnym - a tym samym obecności tego badziewia w pobliżu mojego pięknego ptaka. Ale kilka misji upewniło mnie że te obawy w zasadzie są bezpodstawne. System Otklik działa wyjątkowo skutecznie i ostrzega przed wszystkimi nadlatującymi pociskami. Robi to nawet aż przesadnie skutecznie - razu pewnego najspokojniej w świecie ostrzeliwałem sobie ze skrzydłowym z Wicherków kolumnę gruzińskich T-72B, aż w pewnym momencie Nadia wydziera się "Rakieta z lewyja, niżej" napędzając mi niezłego strachu - takiego że dałem ostrego rozpaczliwego nura swoim Kamowem, puszczając serię kilkunastu pakietów flar... po czym się okazało że system wykrył nic innego jak... Wichra odpalonego przez skrzydłowego. Być może są możliwości odfiltrowania w Otkliku niektórych takich egzotycznych zdarzeń, tym niemniej jeszcze się tym urządzeniem nie bawiłem.

Do kwestii systemu samoobrony warto przy tym dodać że dopiero po jakimś czasie zorientowałem się że spisane w poprzednim akapicie wrażenia nie są do końca właściwe i że muszę się wycofać z tego co napisałem o systemie L-140 Otklik. Okazało się że podczas zabawy najprawdopodobniej w ustawiedniach trudności/realizmu gry miałem włączoną jakąś opcję dla (przepraszam za dosadne określenie) n00bów - najprawdopodobniej "Radio Assist", gdyż w istocie Otklik nie do końca tak działa jak opisałem. Nie jest to bowiem system MAWS a po prostu układ wykrywający pracę dalmierza bądź podświetlacza laserowego który właśnie oświetlił nasz śmigłowiec. Zatem w istocie rozlegnie się alarm i ostrzeżenie głosowe jak weźmie nas na cel dajmy na to stacja celownicza z innego śmigłowca/samolotu, SKO czołgu i innego wozu bojowego oraz tym podobne zagrożenia z którymi możemy się zetknąć na polu walki.

Jeszcze taka dygresja. Zasadniczo Ka-50 nr '25' swego czasu służył jako platforma testowa dla systemów samoobrony i mogliśmy oglądać na nim aż 5 różnego typu systemów obronnych:

1 - L140 Otklik - System ostrzegający o opromieniowaniu laserem
2 - UW-26 - Automatyczny programowalny wyrzutnik flar/folii
3 - Mak-UFM - System ostrzegający o odpalonym pocisku rakietowym
4 - L370-5 Witebsk - Laserowy system oślepiający głowice pocisków naprowadzanych termicznie
5 - L150 (SPO-32) Pastel - System ostrzegający o opromieniowaniu falami radiolokacyjnymi (następca Beriozy)

W grze dostępne tylko dwa pierwsze systemy co w zasadzie wygląda na nieomal podstawową produkcyjną konfigurację Czarnej Akuły z lat 90tych (warto dodać że zamiast systemu ABRIS większość maszyn miała wówczas wskaźnik kartograficzny), dodatkowo co najmniej jeden ze śmigłowców - wspomniany Ka-50 nr '25', lata również w podstawowej konfiguracji z dodanym systemem Mak-UFM. Jeśli się przyjrzeć uważnie z zewnątrz modelowi Ka-50 w grze to istotnie brakuje nawet czujników systemu Mak. Oczywiście trochę szkoda, bo taki zestaw sensorów jest już niczego sobie. Z przyczyn oczywistych jeszcze jestem w stanie zrozumieć brak systemu Witebsk czy Pastel, choć troche szkoda że firma Eagle Dynamics poskąpiła nam systemu Mak-UFM. Oczywiśnie moim zamiarem nie jest tutaj klasyczne marudzenie a tylko zwrócenie uwagi na niuanse - gdyż biorę Ka-50 wg. ED takim jakim jest. Z drugiej strony zawsze to trudniej i ciekawiej... i nie ma innego sposobu jak często korzystać z wyrzutnika UW-26 - niekiedy nawet czysto prewencyjnie. Kłaniają się też wówczas nisko graczowi podstawy taktyki i zastosowania bojowego śmigłowców szturmowych.

To mniej więcej tyle moich osobistych wstępnych spostrzeżeń spisanych na szybko po kilku godzinach prób, oczywiście niekoniecznie prawdziwych i trzeźwych. Mogą być oczywiście pewne nieścisłości zaś życie i dalszy rozwój Digital Combat Simulator z pewnością moje spostrzeżenia zweryfikuje. Obiecuję przy okazji z tego miejsca że już nie piszę więcej taki bzdur, rzucam grafomanię i zabieram się w końcu za przekład manuala do Akuły.



Zdiełano w CCCP by Johan Kuhl(TM) vide John Cool(TM).
"No chłopcy, kończcie flaszkę i do domu. W nocy ognisko." Kapitan Stopczyk.

Offline Wacha

  • Administrator
  • Dzida laserowa
  • *****
  • Wiadomości: 1.134
  • Karma: +2/-0
Odp: DCS - Digital Combat Simulator
« Odpowiedź #6 dnia: Styczeń 07, 2012, 16:54:41 pm »
Grafomani.

Offline John Cool

  • Administrator
  • Dzida laserowa
  • *****
  • Wiadomości: 1.820
  • Karma: +1/-0
Odp: DCS - Digital Combat Simulator
« Odpowiedź #7 dnia: Styczeń 07, 2012, 18:16:50 pm »
Grafomani to swoją drogą - ale tradycji musiało stać się zadość  :025:
"No chłopcy, kończcie flaszkę i do domu. W nocy ognisko." Kapitan Stopczyk.

Offline zaratustra

  • =OPS= Leader / GG: 2250882
  • Administrator
  • Dzida laserowa
  • *****
  • Wiadomości: 2.058
  • Karma: +2/-0
Odp: DCS - Digital Combat Simulator
« Odpowiedź #8 dnia: Styczeń 08, 2012, 14:57:04 pm »
Janek, wisisz mi $12,99  :026: :026: :026: :026: :026:.
Tak pięknie pisałeś, że mnie uwiodłeś i palec mi się omsknął na "kup"  :karpik.

Offline John Cool

  • Administrator
  • Dzida laserowa
  • *****
  • Wiadomości: 1.820
  • Karma: +1/-0
Odp: DCS - Digital Combat Simulator
« Odpowiedź #9 dnia: Styczeń 08, 2012, 15:02:39 pm »
Sssspi.... Ehkem, Spadaj  :024:

W końcu Was skusiło, więc pewnie będzie można polecieć kiedyś online  :027:
"No chłopcy, kończcie flaszkę i do domu. W nocy ognisko." Kapitan Stopczyk.

Offline zaratustra

  • =OPS= Leader / GG: 2250882
  • Administrator
  • Dzida laserowa
  • *****
  • Wiadomości: 2.058
  • Karma: +2/-0
Odp: DCS - Digital Combat Simulator
« Odpowiedź #10 dnia: Styczeń 08, 2012, 15:21:29 pm »
Relacje muszą być bilateralne, więc polecimy jak Wy pojedziecie czymś co ma gąsienice i lufę >30mm.  :026:

empeck

  • Gość
Odp: DCS - Digital Combat Simulator
« Odpowiedź #11 dnia: Styczeń 08, 2012, 16:04:44 pm »
Ja też się skusiłem na tę promocję, pomimo, że uważam, że ED powinno mocno dostać po dupie za marketing i podejście do swojego community.

Offline zaratustra

  • =OPS= Leader / GG: 2250882
  • Administrator
  • Dzida laserowa
  • *****
  • Wiadomości: 2.058
  • Karma: +2/-0
Odp: DCS - Digital Combat Simulator
« Odpowiedź #12 dnia: Styczeń 08, 2012, 16:15:02 pm »
Też mi się nie podoba to co obecnie robi ED.... ale mam nadzieję, że pójdą po rozum do głowy i nie skończą jak Kłoda, której fanatyków są legiony, a produkt i tak zdechł.

Tako rzecze,
Zaratustra

Offline John Cool

  • Administrator
  • Dzida laserowa
  • *****
  • Wiadomości: 1.820
  • Karma: +1/-0
Odp: DCS - Digital Combat Simulator
« Odpowiedź #13 dnia: Styczeń 08, 2012, 16:50:09 pm »
To trzeba będzie jeszcze Lilaka namówić, bo Mekki z tego co się chwalił już też się zaopatrzył w nowego Rekina i będzie komplet do lotów  :025:
"No chłopcy, kończcie flaszkę i do domu. W nocy ognisko." Kapitan Stopczyk.

Mekki

  • Gość
Odp: DCS - Digital Combat Simulator
« Odpowiedź #14 dnia: Styczeń 08, 2012, 18:14:35 pm »
Mekki to go miał już po kilku dniach od wydania. A Lilaka raczej nie namówisz, bo mu się już Kamow znudził chyba.