Autor Wątek: Moje wrażenia z PKP i DB...  (Przeczytany 3031 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline zaratustra

  • =OPS= Leader / GG: 2250882
  • Administrator
  • Dzida laserowa
  • *****
  • Wiadomości: 2.145
  • Karma: +2/-0
Moje wrażenia z PKP i DB...
« dnia: Czerwiec 24, 2013, 16:17:28 pm »
Witam,

Jest dużo gorzej niż myślałem.

Wprowadzenie. Nieco ponad dwa lata temu miałem okazję i w sumie przyjemność pokonać trasę z Wrocławia do Pragi przez Drezno (tak, te ciężko doświadczone przez alianckie bombowce). Podróż była służbowa, a pociągu bezpośredniego z Wro do Pragi nie ma już od dłuższego czasu (tak, tak, trudno w to uwierzyć, ale to już tak z 7 lat nie ma takiego pociągu....). Z konieczności, jechałem najpierw pociągiem regionalnym (DB w kooperacji z przewozami regionalnymi PL) do Drezna, potem przesiadka do Euro City. W sumie wszystko sprawnie i miło z widokami na Łabę i Wełtawę. Bardzo piękna i romantyczna podróż.
Rozwinięcie. Pomny przyjemnych doświadczeń, postanowiłem wybrać się drugi raz tą samą trasą... Otóż już na starcie pociąg do Drezna z Wrocławia Gł., a w zasadzie DMU (wagon z napędem diesla), wyruszył z 50 minutowym opóźnieniem "bo czekał na wycieczkę z Gdyni".... super, tyle zrozumienia i ciepła ze strony polskiej obsługi zasługuje na sympatię, ale nie do końca jak się ma połączenie w Dreźnie z zapasem 1:10h (o, ja naiwny! myślałem, że tyle zapasu na przesiadkę da spokój ducha). Ok, jedziemy, koło Zgorzelca nagle przypływa smród i informacja - kibel się zapełnił, zatkał i przelewa. Faktycznie fekalia wypłynęły na dolny poziom wagonu, ku ucieszy wycieczki, która sobie dogadzała wcześniej w kiblu, po stresującej podróży z Gdyni... oczywiście skład był podstawiony już z pełnym kiblem, bo niby czyje są gówna, PKP czy DB? Skład się zatrzymał, dzielni PKPowcy odblokowali kontrolkę (niewiarygodne, ale zapełniony kibel drażnił kontrolką pulpit maszynisty  :karpik) i pojechaliśmy dalej... Czas na DB, Gorlitz czy jak oni tam zwą Zgorzelec i .... przesiadka! To dopiero niespodzianka, bo pociąg ponoć bez przesiadek, tak więc to nie była przesiadka ale "zmiana wagonu". Jedziemy dalej, jakaś DDRowska dziura na L. i przesiadka!!  :banan do autobusu, bo coś nie tak z torami. Autobus pobujał się po miasteczkach, w których dominują turk-budy z dornerem i kebabem, a potem znowu.... przesiadka do pociągu. Teraz to już jedziemy prosto do Drezna... tylko, że w D. mieliśmy być o 9:57 a jest prawie 11. Pytam więc DB-konduktorkę czy dojedziemy na 11:08, a ona mi pokazuje rozkład, w którym przyjazd jest o 11:21. Rewelacja, szczególnie, że na stronie PKP, ani nigdzie indziej, jakichkolwiek informacji o spóźnieniu nie ma.Wychodzi na to, że to nie spóźnienie, tylko nasz wcześniejszy pociąg przeistoczył się w późniejszy i przyjechał planowo?! Baaardzo sprytne. Dojechaliśmy do Drezna i.... pociąg-przesiadka, który miał już pojechać kilkanaście minut wcześniej, na szczęście jeszcze stoi, bo czeka na inne EC, planowane opóźnienie 30 minut, w sumie dochodzi do 50. Docieram szczęśliwie do Pragi z łącznymi spóźnieniami 3h i cieszę się jak dziecko, że w ogóle tam jestem.
Droga powrotna. Po stronie Czeskich Drah wszystko ok., bez opóźnień. Wjazd na teren Germanii i dominacji DB powoduje, że EC jedzie 30-40 km/h robiąc - stosunkowo małe ;-) - opóźnienie, czyli ok. 30 minut. Da się przeżyć, szczególnie, że na przesiadkę mam zapas ponad godzinę. W Dreźnie też bez sensacji, DMU odjeżdża zgodnie z rozkładem, oczywiście do Zgorzelca trzeba przejść jeszcze raz procedurę, opisaną powyżej i związaną z przesiadką do autobusu. Taka mała dygresja - pociąg DB jest oznaczony jako bez przesiadek. Wyobraźmy sobie, że jedzie nim osoba na wózku, która wsiadła w Dreźnie i jest przekonana, że wysiądzie we Wrocławiu. I co? i Hanna GW. Niemcy fundują takiej osobie pokonywanie stromych schodów w celu przejście z peronu przed dworzec i odwrotnie. To co piszę miało autentycznie miejsce. Albo wyobraźmy sobie osobę starszą.... cóż, najwyżej DB ma to głęboko gdzieś, skoro tylko i wyłącznie pasażerowie pomagali osobie niepełnosprawnej - niemiecka obsługa pociągu stała sobie przed dworcem i uśmiechała się do pasażerów.
Ok, teraz czas na PKP. Gorlitz, oczywiście zmiana DMU, i co.... i nic, stoimy. Polska obsługa ma problemy z obsługą DMU, czyli hamulcami. Wpadają na 2 pomysły: wyłączenie i włączenie silnika - pewnie, któryś z panów kolejarzy ma dziecko, które ma kompa i wie, że jak się coś zawiesza, to czasami resecik pomaga. Niestety, nie w tym przypadku. Druga opcja: kolega z DB, który też pojęcia nie ma co się stało. Tak więc po 30 minutach od planowanego odjazdu pada komenda "przesiadać się do świeżo podstawionego DMU". W konsekwencji pociąg dociera do Wrocławia z 1:30 opóźnienie.
Podsumowanie. Jestem pod wrażeniem braku profesjonalizmu po stronie PKP i DB. Jedni warci drugich, pewnie DB się zaraziło od PKP, które to już niczego nie kontrolują, a pracownicy się niczym i nikim nie przejmują - układ staje się homeostatyczny.
Najlepiej uzmysławia to fakt, że np. Czesi mówią w komunikatach co jest przyczyną opóźnienia, a u nas czy u Germanów nawet sobie tym nie zawracają gitary - jest opóźnienie i tyle, nie ma sensu tłumaczyć hołocie przyczyn.

Tako rzecze,
Zaratustra
 
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 24, 2013, 18:02:21 pm wysłana przez zaratustra »

Offline John Cool

  • Administrator
  • Dzida laserowa
  • *****
  • Wiadomości: 1.828
  • Karma: +1/-0
Odp: Moje wrażenia z PKP i DB...
« Odpowiedź #1 dnia: Czerwiec 29, 2013, 13:11:45 pm »
Ja ostatnio miałem okazję się przejechać IC / TLK z Wrocławia do Szczecina, ale poza ~1 godz. opóźnieniem z tytułu jakiś dziwnych cyrków w zasadzie obeszło się bez większych przygód  :777:
"No chłopcy, kończcie flaszkę i do domu. W nocy ognisko." Kapitan Stopczyk.